Uratował go Człowiek z całunu. Niezwykła historia o. Domenico da Cese

27 marca 1905 roku we Włoskiej miejscowości Cese w Abruzji, przyszedł na świat Emidio Petrarca przyszły, kapucyn i stygmatyk znany później jako Ojciec Domenico da Cese. W wieku 4 lat Emidio zapadł na poważną chorobę, którą był paraliż dziecięcy. Był wtedy jedynakiem. Jego matka, Caterina w rozpaczy zaniosła go do lokalnego kościoła, modląc się żarliwie o jego zdrowie i ofiarując jego życie Bogu. Chłopiec został cudownie uzdrowiony, zaczął poruszać nogami i bardzo szybko powrócił do pełni sił.

W wieku 9 lat, Emidio przewidział, że wkrótce w tym regionie nastąpi trzęsienie ziemi, jednak nikt go nie słuchał. Dzień przed, opowiedział o tym w swojej szkole, ostrzegał że kolejnego dnia będzie miało miejsce silne trzęsienie, które zniszczy całe miasto.

Oczywiście nikt nie wierzył słowom dziecka. Wszyscy jak co dzień, przed pójściem do pracy w polu, udawali się na Mszę do kościoła. Udał się również na Nią mały Emidio. Tego właśnie dnia, 13 stycznia 1915 roku doszło do drugiego najbardziej niszczycielskiego trzęsienia ziemi w historii całych Włoch. W ciągu kilku sekund zginęło ponad 30 000 ludzi, w tym dwie młodsze siostry Emidio, trzyletnia Elisa oraz roczna Lauretta. Jego matkę Caterinę, przebywającą wtedy w domu rodzinnym, przed zgnieceniem uratowała belka.

Chłopiec, tak jak pozostali, został pogrzebany pod gruzami zawalonego kościoła, ale w przeciwieństwie do pozostałych ludzi, uczestniczących w tej straszliwej katastrofie, został niedługo potem znaleziony cały i zdrowy poza kościołem.

Kiedy pozostali ocaleni zapytali małego Emidio, kto go uratował, odpowiedział że „człowiek z brodą i długimi włosami”. Jednak nikt w wiosce, spośród kilkudziesięciu ocalałych osób, nie odpowiadał opisowi dziecka. Sugerując, że może coś mu się pomyliło, mały Emidio dalej z przekonaniem opisywał człowieka, który uwolnił go spod gruzu i przeniósł w bezpieczne miejsce: „był to mężczyzna z brodą i długimi włosami” – mówił.

W 1921 roku Emidio wstąpił do kolegium serafickiego kapucynów w Vasto, w 1922 rozpoczął nowicjat, wybierając sobie imię Domenico. Na kapłana został wyświęcony w 1931.

W październiku 1966 roku, już jako kapucyn, ojciec Domenico udał się na pielgrzymkę do odnowionego kilka lat wcześniej sanktuarium Świętego Oblicza z Manoppello. Gdy zakonnik znalazł się przed świętą chustą, o której istnieniu do tej pory nie zdawał sobie sprawy, złamanym ze wzruszenia głosem wyrzekł „to jest człowiek, który 50 lat temu uratował mnie z gruzów”. Kapucyn poprosił swoich przełożonych o przeniesienie do Manoppello. Odtąd, aż do śmierci, stał się gorącym propagatorem Oblicza Chrystusa, prowadził prelekcje, oprowadzał pielgrzymów, informował o wizerunku władze kościelne.

Zmarł 17 września 1978 roku w opinii świętości. Trwa jego proces beatyfikacyjny. W 2015 roku otrzymał tytuł Sługi Bożego.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.