Co łączy abp Fultona Sheena z Jugosłowiańskim dyktatorem? Niezwykła historia

W Jugosławii żył pewien chłopiec, który miał kłopoty z nauką w szkole podstawowej. Jego ojciec był Chorwatem, a matka Słowenką. W dzieciństwie mówił głównie po słoweńsku. Pierwszą klasę musiał powtarzać dlatego, że słoweńskie słowa mieszały mu się z chorwackimi. W tym czasie był także ministrantem. Przy ołtarzu radził sobie dużo lepiej niż w szkole – do czasu, gdy pewnego razu asystował podczas Mszy św. pewnemu biskupowi.

Chłopiec podczas mszy upuścił szklane ampułki z wodą i winem na marmurową podłogę sanktuarium, rozbijając je na wiele kawałków. Zdenerwowany biskup wrzasnął na niego, uderzył go w twarz i odesłał do zakrystii. Chłopiec już nigdy nie powrócił do kościoła. W przyszłości został komunistycznym przywódcą Jugosławii (żeby nie powiedzieć dyktatorem). Był to Josip Broz Tito.

Druga bliźniaczo podobna historia wydarzyła się w katedrze w Peorii, w stanie Illinois. Pewien chłopiec służył wówczas do Mszy świętej sprawowanej przez biskupa Johna Lancastera Spaldinga. Chłopiec miał wtedy siedem lat i upuścił podczas offertorium ampułkę z winem. Hałas tłukącej się ampułki na marmurowej posadzce, rozszedł się ogromnym echem po całym kościele.
Chłopiec był śmiertelnie przerażony, ponieważ wśród ministrantów panowało przekonanie, że biskup Spalding był bardzo surowym człowiekiem. Tymczasem gdy biskup zobaczył przerażone oczy chłopca, pochylił się, przytulił go i powiedział: „Nic się nie stało”.

Po Mszy Świętej, wyrozumiały i cierpliwy duchowny poklepał chłopca po plecach i powiedział: „Nie martw się synu – prawdopodobnie zostaniesz kiedyś biskupem”. Chłopcem tym był abp Fulton Sheen, przyszły niestrudzony ewangelizator ery telewizyjnej oraz arcybiskup tytularnym Newport.

Te dwie historie pokazują nam, jak miłość i cierpliwość w stosunku do bliźnich może zmienić życie, jak miało to miejsce w przypadku abp Fultona lub w zupełnie przeciwny sposób jak w przypadku Tity.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.