Ewangelia na 20 marca 2013 – Niedziela Palmowa

Ewangelia na 20.03.2016r. wg św. Łukasza 22,14-71.23,1-56:

A gdy nadeszła pora, Jezus zajął miejsce u stołu, a z Nim Apostołowie. Wtedy rzekł do nich: «Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże». Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę». Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: «Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.

Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest ze Mną na stole. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi według tego, jak jest postanowione, lecz biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany». A oni zaczęli wypytywać jeden drugiego, kto by mógł spośród nich to uczynić.

Powstał również spór między nimi o to, który z nich zdaje się być największy. Lecz On rzekł do nich: «Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przyjmują nazwę dobroczyńców. Wy zaś nie tak macie postępować. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa.

Któż bowiem jest większy? Czy ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy. Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz żebyście zasiadali na tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela.

Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci». On zaś rzekł: «Panie, z Tobą gotów jestem iść nawet do więzienia i na śmierć». Lecz Jezus odrzekł: «Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje dziś kogut, a ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz». I rzekł do nich: «Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów?» Oni odpowiedzieli: «Niczego». Mówił dalej: «Lecz teraz kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz. Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie: Zaliczony został do złoczyńców. To bowiem, co się do Mnie odnosi, dochodzi kresu». Oni rzekli: «Panie, tu są dwa miecze». Odpowiedział im: «Wystarczy».

Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: «Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie». A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się tymi słowami: «Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie».Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go. Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię.

Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: «Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie». Gdy On jeszcze mówił, oto zjawił się tłum. A jeden z Dwunastu, imieniem Judasz, szedł na ich czele i zbliżył się do Jezusa, aby Go pocałować. Jezus mu rzekł: «Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?»

Towarzysze Jezusa widząc, na co się zanosi, zapytali: «Panie, czy mamy uderzyć mieczem?» I któryś z nich uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu prawe ucho. Lecz Jezus odpowiedział: «Przestańcie, dosyć». I dotknąwszy ucha, uzdrowił go. Do arcykapłanów zaś, dowódcy straży świątynnej i starszych, którzy wyszli przeciw Niemu, Jezus rzekł: «Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę? Gdy codziennie bywałem u was w świątyni, nie podnieśliście rąk na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności». Schwycili Go więc, poprowadzili i zawiedli do domu najwyższego kapłana. A Piotr szedł z daleka.

Gdy rozniecili ogień na środku dziedzińca i zasiedli wkoło, Piotr usiadł także między nimi. A jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła: «I ten był razem z Nim». Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: «Nie znam Go, kobieto». Po chwili zobaczył go ktoś inny i rzekł: «I ty jesteś jednym z nich». Piotr odrzekł: «Człowieku, nie jestem». Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić: «Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem». Piotr zaś rzekł: «Człowieku, nie wiem, co mówisz». I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał. A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: «Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz». Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał.

Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go. Zasłaniali Mu oczy i pytali: «Prorokuj, kto Cię uderzył». Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu. Skoro dzień nastał, zebrała się starszyzna ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie i kazali przyprowadzić Go przed swoją Radę. Rzekli: «Jeśli Ty jesteś Mesjasz, powiedz nam!» On im odrzekł: «Jeśli wam powiem, nie uwierzycie Mi, i jeśli was zapytam, nie dacie Mi odpowiedzi. Lecz odtąd Syn Człowieczy siedzieć będzie po prawej stronie Wszechmocy Bożej». Zawołali wszyscy: «Więc Ty jesteś Synem Bożym?» Odpowiedział im: «Tak. Jestem Nim». A oni zawołali: «Na co nam jeszcze potrzeba świadectwa? Sami przecież słyszeliśmy z ust Jego».

Teraz całe ich zgromadzenie powstało i poprowadzili Go przed Piłata. Tam zaczęli oskarżać Go: «Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza – Króla». Piłat zapytał Go: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?» Jezus odpowiedział mu: «Tak, Ja Nim jestem».
Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: «Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku». Lecz oni nastawali i mówili: «Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd».

Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie. Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem żyli z sobą w nieprzyjaźni.

Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud i rzekł do nich: «Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod, bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię». A był obowiązany uwalniać im jednego na święta. Zawołali więc wszyscy razem: «Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza!» Był on wtrącony do więzienia za jakiś rozruch powstały w mieście i za zabójstwo.

Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: «Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!» Zapytał ich po raz trzeci: «Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię». Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: „Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?»

Przyprowadzono też dwóch innych, złoczyńców, aby ich z Nim stracić. Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią». Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy. A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym».

Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: «Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie». Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król Żydowski». Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Po tych słowach wyzionął ducha.

Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: «Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy». Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi.

Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu. Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Był z miasta żydowskiego Arymatei, i oczekiwał królestwa Bożego. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany.

Był to dzień Przygotowania i szabat się rozjaśniał. Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu.

Źródła: ewangelia.org

Ewangelia na 03 luty 2013

Ewangelia z dnia 03.02.2012r. wg św. Łukasza 4,21-30.

W Nazarecie w synagodze, po czytaniu z proroctwa Izajasza, Jezus powiedział: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli».

A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?» Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum».

I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».

Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

Komentarz do Ewangelii:

Wyobraź sobie jak ludzie wyrzucają z synagogi Jezusa. Jak wyprowadzają go za drzwi, łapią i prowadzą na górę, żeby Go z niej zepchnąć i zabić. Tłum, wrzask, powszechne oburzenie, spontanicznie wydany wyrok śmierci i nagle moment najbardziej zaskakujący. Ewangelista pisze, że Jezus przeszedł pośród nich i się oddalił – JAK?

Co się stało, że tłum pozwolił Jezusowi po prostu odejść? Kto się zawahał, przed zepchnięciem Go z góry? Czy ktoś zawołał: „zostawcie Go!”. Czyżby nagle zatrzymał się czas? Czy Jezus coś powiedział, czy spojrzał na ludzi wokół tak, że wszyscy się cofnęli. Ewangelista nie daje odpowiedzi.

Niektóre stwierdzenia Ewangelistów, są tak tajemnicze, że mogą niesamowicie rozpalać wyobraźnię. Cokolwiek się stało, Jezus nie został zepchnięty z góry. Tłum został ze świadomością, że nie może mu nic zrobić. Ludzie usłyszeli piękne i bolesne słowa od swojego rodaka. Jezus zasiał ferment w ich sercach.

Może i tobie zdarza się zamykać uszy i kopniakami wyrzucać Jezusa ze swojego serca. Z jednej strony chcesz go słuchać a z drugiej nie możesz tego znieść – tak bywa. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że Jezusa, nie jest łatwo się pozbyć i chwała Mu za to!

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 27 stycznia 2013

Ewangelia na 27 stycznia 2013r. (wg św. Łukasza)

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono.

Potem powrócił Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane:

„Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi,
abym obwoływał rok łaski od Pana”.

Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli».

Komentarz do Ewangelii:

Jezus w mocy Ducha objawia chwałę Ojca i Jego plan zbawienia. Święty Łukasz pod natchnieniem pisze Ewangelie. Ten którego prowadzi Duch Boży, nie potrafi milczeć wobec dzieł, które obserwuje. Ciągle czuje się zapraszany, wręcz przynaglany aby nieść dobrą nowinę światu.

Duch Święty namaścił Jezusa i przez Niego docierał do ubogich, uwalniał od grzechu, uzdrawiał chorych, dawał nowe spojrzenie. Zastanów się w jaki sposób działa przez ciebie?

Zwróć uwagę jak Jezus przyznaje, że to On jest posłanym Zbawicielem, aby ogłosić rok łaski od Pana, i choć wie, że wszyscy znają go jako syna cieśli, to jednak zgodnie z wolą Ojca wzywa do wiary, nawet za cenę wyśmiania i odrzucenia.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 20 stycznia 2013

Ewangelia na 20 stycznia 2013r. ( wg św. Jana)

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?» Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie».

Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Oni zaś zanieśli.

A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Komentarz do Ewangelii:

Faktycznie jest tak, że najpierw stawia się dobre wino a potem gorsze. Dobre pierwsze wrażenie robi się tylko raz i o tym wiedzą wszyscy. Według tej zasady działamy bardzo często, nie tylko ubiegając się o nową pracę. Najpierw trzeba się pokazać z jak najlepszej strony, a potem można sobie odpuścić i trochę obniżyć poziom. Na ludzi to działa!

Niestety czasem jest tak, że chce się to przełożyć na Pana Boga. Stanąć przed Nim wyprostowanym i powiedzieć: to ja, zobacz jakie masz fajne dziecko, ale Jego spojrzenie jest do tego stopnia przenikliwe, że niema się co silić na pozory i udawanie. To i tak nic nie da.

W spotkaniach z Bogiem, piękne jest to, że nie trzeba stawiać na stole najpierw dobrego wina, nie wiadomo jakich zasług, a potem gorszego. Można dać takie jakie się ma, można dać Bogu szklankę z wodą, jeśli tylko na taką cię stać. On i z tego się ucieszy, jeśli postawisz ją przed Nim ze szczerością. A kto wie, może ją w coś przemieni…

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 13 stycznia 2013

Ewangelia na 13 stycznia 2013r. (wg św. Łukasza )

Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem».

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie».

Komentarz do Ewangelii:

Uświadom sobie, że Bóg patrzy na ciebie jak na Jezusa, jak na swoje umiłowane dziecko. Nasza wiara została nam przekazana przez inne osoby, rodziców, księży, przyjaciół. Być może część z nich dalej jest dla ciebie autorytetami, a być może na kimś się zawiodłeś. Spróbuj oddzielić treść twojej wiary, od osób które ją przekazywały. Liczy się przecież Jezus, mistrz a nie Jego słudzy czy pośrednicy.

Jesteś umiłowanym dzieckiem Boga, On wie że potrzebujesz bezpośredniego kontaktu z Nim. Dzięki Duchowi Świętemu, możesz się z Nim spotkać tu i teraz. Proś teraz aby Duch Święty zstąpił na ciebie jak zstąpił na Jezusa. Duch Święty, którego otrzymujesz jest potwierdzeniem twojej zarzyłości z Bogiem. Dzięki ofierze Jezusa, Bóg jest twoim ojcem, cieszy się jak widzi, że pokonujesz różne trudności. Pragnie cię chronić i prowadzić właściwą drogą. Powierz Bogu Ojcu to co cię dziś czeka. W imię Jezusa proś o moc Ducha Świętego do pokonania wszelkich trudności.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 6 stycznia 2013r.

Ewangelia na dziś (06.01.2013r.), wg św. Mateusza 2,1-12.

Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon».

Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz.  Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela».

Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię.

Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.

Komentarz do Ewangelii:

Ukazanie się gwiazdy było dla mędrców jasnym znakiem, bez wahania podjęli trud. Wyruszyli w drogę aby poszukiwać. Mimo swojego wysokiego pochodzenia i mądrości, nie bali się pytać o kierunek o wskazówki, nie bali się przyznać do swej zależności i niewiedzy.

Czy ty potrafisz tak jak oni, prosić innych o pomoc? A może wiesz wszystko i sam chcesz wszystkiemu zaradzić, może nawet pomoc Jezusa nie jest ci potrzebna?

Mędrcy weszli do domu upadli na twarz i oddali Mu pokłon. Przyszli nie po to aby prosić Jezusa o różne łaski i dary, lecz by okazać szacunek. Przez swój pokłon wyrazili gotowość do służenia Mu. Czy jesteś gotowy aby na wezwanie Jezusa zrezygnować ze swoich pomysłów, aby oddać Mu pokłon jako królowi i wypełniać Jego wole?

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 30 grudnia 2012

Ewangelia na dziś (30.12.2012r.), wg św. Łukasza 2,41-52.

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice.

Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania.

Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Komentarz do Ewangelii:

Przywołaj w pamięci chwile gdy oddaliłeś się a twoi bliscy nie od razu to zauważyli. Przypomnij sobie momenty gdy uciekałeś przed bliskimi w swoich myślach, uczuciach, planach, marzeniach. Gdzie wtedy był Jezus? A ty sam, co czujesz na wspomnienie tych wydarzeń, gdy byłeś daleko od wszystkich?

Jezus został w Jerozolimie bez uprzedzenia najbliższych. Gdy został odnaleziony, nawet się nie tłumaczył, jakby to, co zrobił było najbardziej oczywistym postępowaniem.

Odnieś słowa Jezusa: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» – do twojego życia. Co oznaczy bycie w tym co należy do Ojca ,w twojej codzienności?

Maryja widząc, że niema z nią jej ukochanego syna, zaczyna się niepokoić. Szuka Jezusa, zawraca z zamierzonej drogi. Ustaje w poszukiwaniach dopiero gdy Go odnajduje. A z jaką wytrwałością ty poszukujesz Jezusa?

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 23 grudnia 2012

Ewangelia na dziś (23.12.2012r.), wg św. Łukasza 1,39-45.

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę.

Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?

Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana».

Komentarz Ewangelii:

„Błogosławiona Ty między niewiastami i błogosławiony owoc Twojego żywota Jezus”. Dlaczego Maryja jest nazywana błogosławioną? Elżbieta odpowiada, ponieważ uwierzyła w to co Bóg dla niej zaplanował. Elżbieta nie jest jedyna kobietą w Ewangelii, która wychwala wiarę Maryi. Kiedyś z tłumu chodzącego za Jezusem odezwie się głos: „Błogosławione łono które cię nosiło i piersi które ssałeś” a Pan odpowie na to: „Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają Słowa Bożego i zachowują je”.

Wiara Maryi musiała być naprawdę wielka, gdyż żadne zewnętrzne oznaki nie wskazywały na to, że może być matką Mesjasza. Jezus narodził się w bardzo nędznych warunkach i nie wyróżniał się niczym szczególnym. Gdy wrócił do Nazaretu już w czasie swej publicznej działalności, Jego dawni sąsiedzi nie wierzyli, że jest Mesjaszem. Maryja przeżywała razem z Nim te trudne doświadczenia, aż po skazanie wyszydzenie i krzyż.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 16 grudnia 2012

Ewangelia na dziś (16.12.2012r.), wg św. Łukasza 3,10-18.

Gdy Jan nauczał, pytały go tłumy: «Cóż więc mamy czynić?» On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni». Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali go: «Nauczycielu, co mamy czynić?» On im odpowiadał: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono». Pytali go też i żołnierze: «A my, co mamy czynić?» On im odpowiadał: «Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie».

Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem.

Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym». Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

Komentarz do Ewangelii:

Punktem wyjścia dzisiejszej Ewangelii jest niezrozumiany Jan Chrzciciel. Jakie krótkie zamieszanie odnośnie tego, że Jan mógłby być równie dobrze Mesjaszem, którego tak bardzo oczekiwano. Jan miał w sobie wszystko aby być Zbawicielem wysłannikiem Boga, nie robi jednak złudzeń, nie jest nawet godzien usługiwać Jezusowi, jak niewolnik aby rozwiązywać mistrzowi rzemienie u sandałów.

Podczas gdy Jan mógł jedynie chrzcić wodą z Jordanu, Jezus mógł dawać przebaczenie swojego Ojca i miłość ich Ducha. Tylko Jezus będzie łaską i zbawieniem dla tych, którzy Go przyjmują. Będzie zaś zgubą i śmiercią, dla tych, którzy zamkną drzwi swoich serc i odmówią ich otwarcia.

Żeby zrozumieć mowę Jana trzeba było być rolnikiem. Chłopi mieli dobrą metodę do rozdzielania pszenicy i słomy. Pszenica była zbierana do spichlerzy – słomę palono. Jan widzi w tym pracę Mesjasza. On będzie nazywał rzeczy po imieniu i rozdzieli naprawdę to co jest obiecujące – pszenicę, od tego co jest niczym więcej jak tylko słomą.

Tam gdzie ryzykujemy wybieranie życia idącego na kompromis pełnego dwuznaczności i wiecznego wahania się pomiędzy dobrem i złem – Jan popycha nas, aby wybrać wreszcie TAK dla rzeczy Boga i NIE dla rzeczy tego świata. Mesjasz już ma narzędzie w ręku aby dokonać podziału między rzeczami…

Ewangelia jest ostrzeżeniem, ale nie po to aby nas zasmucać, ale żeby z pomocą św. Jana odkrywać, że niema innej dobrej nowiny poza tą o przyjściu do nas Jezusa.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 9 grudnia 2012

Ewangelia na dziś (09.12.2012r.), wg św. Łukasza 3,1-6.

Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni.

Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: „Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego.

Każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi. I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże”.

Komentarz do Ewangelii:

W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Łukasza wymienionych jest wiele osób, ale bynajmniej nie figuruje wśród nich imię Jezusa. Jednakże cała ludzka historia ma w nim swój początek i swój koniec. Bóg daje nam swojego Syna ale historia niema innego sensu aniżeli przygotowanie Jego przyjścia i narodzenia w naszym świecie dla nas.

Jan chrzciciel przygotowuję drogę, on sam oczekiwał wszechmocnego Mesjasza, który pozmieniał by wszystko. Nie oczekiwał Jezusa dziecka w żłobku, Jezusa cieśli z Nazaretu, Jezusa kaznodziei z Izraelu.

Jan Chrzciciel wiedział z własnego doświadczenia, że Jezusowe zadanie głoszenia dobrej nowiny nie jest łatwe. Trzeba prostować ścieżki, które wydają się donikąd nie zmierzać. Trzeba zasypywać doliny, które tego nie chcą, trzeba wyrównywać wzgórza i tyle przeszkód, które prześladują nas w życiu. Pan przyszedł do swojego kraju, ale swoi go nie przyjęli. Faktycznie nieraz trzeba usuwać tyle przeszkód, grzechów i win, aby Pan mógł przejść jako światło, przez tyle ludzkich istnień, które pogrążone są w ciemnościach.

Oby żłóbek Boskiego Dziecka nie był tylko słodką czułostką, która nie może poruszyć ludzkiego serca. Oby był On siłą, która wstrząsa naszą historią, aby uczynić z niej dobrą nowinę Boga z nami…

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl