Cudowne rozmnożenie komunikantów za wstawiennictwem bł. Mari Kandydy i ks. Jana Bosko

Realnej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie w niecodzienny sposób doświadczyli wychowankowie księdza Bosko. Otóż w 1847 roku, w dniu Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, wielu z nich przystąpiło do spowiedzi. Ich opiekun rozpoczął sprawować mszę świętą, myśląc, że w tabernakulum ma wystarczającą ilość komunikantów (potrzeba ich było około sześćset pięćdziesięciu).

Tymczasem okazało się, że puszka była prawie pusta, a zakrystian zapomniał postawić na ołtarzu drugą do konsekracji. Co teraz? Zapewne trzeba będzie połamać hostie na maleńkie kawałki… Tymczasem jednak ksiądz Bosko rozdawał komunię, a komunikantów nie ubywało, mnożyły się mu w rękach. Żaden z chłopców nie dostał połamanej hostii.
Kiedy po mszy świętej zaskoczeni pytali go, jak tego dokonał, odpowiedział prosto: „No cóż? Czy na skutek niedopatrzeń zakrystiana miał być poszkodowany Jezus, który tak bardzo pragnął przyjść do waszych serc?”.

Rozmnożenia komunikantów zdarzały się u księdza Bosko zresztą dość często, on jednak kwitował to słowami: „Co jest większym cudem – konsekracja czy rozmnożenie? Za wszystko niech nasz Pan będzie błogosławiony”.

Błogosławiona siostra Maria Kandyda, włoska karmelitanka żyjąca na przełomie wieków XIX i XX, była wielką czcicielką Chrystusa Eucharystycznego. Mawiała: „Nasz Jezus, złożony w ofierze, jest podporą świata i Kościoła, jest wiecznym błaganiem, wstawiającym się za nami, jest przyczyną łask i miłosierdzia spływających z łona Ojca na ziemię i na każdą duszę”.

To właśnie przy jej relikwiach dokonał się kolejny cud rozmnożenia hostii. Stało się to w 2007 roku w Raguzie, w kaplicy klasztoru sióstr karmelitanek bosych. Siostra zakrystianka dzień wcześniej przygotowała dwadzieścia cztery komunikanty – niewiele osób przychodziło do kaplicy w dzień powszedni, a choć następnego dnia miały być urodziny nieżyjącej już siostry Kandydy, nie spodziewano się przybycia zbyt wielu osób.

Tymczasem z okazji urodzin świątobliwej zakonnicy pojawił się tam pewien kapłan wraz ze wspólnotą. Karmelitanki zatopiły się więc w modlitwie, prosząc błogosławioną o wstawiennictwo, czynił to również ksiądz sprawujący mszę świętą. I stał się cud. Komunii świętej udzielono ponad czterdziestu znajdującym się w kaplicy osobom, a w puszcze zostało jeszcze pięćdziesiąt dodatkowych komunikatów!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.