Ewangelia na 5 lutego 2017 z komentarzem

Ewangelia na dziś z 5.02.2017 wg św. Mateusza 5, 13-16 z komentarzem:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu.

Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”.

Komentarz do Ewangelii 5 lutego:

Wystarczy odrobina soli, aby potrawa uzyskała odpowiedni smak. Sól jest niepozorna, znika rozpuszczona w potrawie, nikt nie podziwia jej barwy ani konsystencji. Kiedy jednak jej zabraknie, trudno ją czymś zastąpić. Co dla ciebie oznacza bycie solą dla ziemi?

Tak jak zadaniem soli jest nadawać smak, tak zadaniem światła jest rozświetlać ciemności. Co jednak się stanie, gdy sól utraci smak, a światło zostanie przykryte? Co robisz, aby nie roztrwonić lub nie zatrzymać dla siebie tego, czym mógłbyś podzielić się z innymi?

Sól i światło służą ludziom, nie oczekując za to pochwały. Uderzające jest, że nasze dobre uczynki mają kierować ludzi nie ku nam samym, ale ku chwaleniu naszego Stwórcy. Jakie uczucia budzi w tobie ta myśl Jezusa? Jak często potrzeba bycia docenionym jest motywacją dla twoich dobrych działań? Co możesz zmienić w swoim nastawieniu, aby nie skupiać się na sobie, lecz szukać większej chwały Boga? Porozmawiaj z Jezusem o tym, co pozwolił ci dostrzec podczas tej modlitwy. Spróbuj podziękować Mu zarówno za to, co było dla ciebie pięknym, jak i trudnym odkryciem. Zobacz, gdzie dziś możesz być solą ziemi.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 4 lutego 2017 z komentarzem

Ewangelia na dziś z 4.02.2017 wg św. Marka 6, 30-34 z komentarzem:

Po swej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: «Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco». Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.

Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili.

Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum i i zdjęła Go litość nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.

Komentarz do Ewangelii 4 lutego:

Uczniowie przychodzą do Jezusa i opowiadają o swojej codzienności. Ich życie jest przepełnione pracą, różnymi zajęciami, spotkaniami z ludźmi. Jezus słucha uważnie. Widzi, że są utrudzeni i udziela im serdecznej rady: idźcie i wypocznijcie! Idźcie na pustynię! Z czym kojarzy ci się pustynia?

Uczniowie posłuchali Jezusa. Udali się na zasłużony odpoczynek. Będąc na pustyni, w odosobnieniu, mogli odpocząć od zgiełku, cieszyć się ciszą i spokojem. To był czas uporządkowania własnych myśli, przygotowania się do dalszej posługi. Czy dbasz o to, aby znaleźć czas na odpoczynek?

Jezus w tym czasie nadal naucza. Słyszymy, że ulitował się nad ludźmi spragnionymi dobrego, mądrego słowa. Bóg daje wszystko, czego człowiek potrzebuje: miłość, pokój, bezpieczeństwo… Pomaga rozpoznać i zaspokoić najgłębsze potrzeby. Bóg opiekuje się każdym człowiekiem. Czy widzisz Bożą opiekę i prowadzenie w twoim życiu? Podziękuj Jezusowi za Jego troskę o ciebie, za Jego słowo, którym cię obdarza. Tak umocniony możesz iść dalej…

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 3 lutego 2017 z komentarzem

Ewangelia na dziś z 3.02.2017 wg św. Marka 6, 14-29 z komentarzem:

Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w Nim». Inni zaś mówili: «To jest Eliasz»; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków.

Herod, słysząc to, twierdził: «To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał». Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.

Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: «Proś mię, o co chcesz, a dam ci». Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa». Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela». Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela».

A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Komentarz do Ewangelii 3 lutego:

Wydaje się, że Król Herod nie był do końca złym człowiekiem. Choć słowa Jana Chrzciciela bardzo go niepokoiły, to jednak słuchał go często i bardzo szanował. Niestety dobro nie dominowało w życiu Heroda, co w połączeniu z brakiem zasad moralnych pozwoliło na zwycięstwo zła i śmierć wielkiego proroka, jakim był Jan.

Herod czuł, że Jan mówi z mocą, z wielkim przekonaniem. Czuł też, że wiadomość, jaką Jan mu przekazuje, nie jest tylko zwyczajnym ludzkim słowem. Coś działo się w duszy Heroda, ale nie chciał on nad tym myśleć, być może bojąc się, że będzie musiał dokonać istotnych zmian w swoim życiu. Słowo Jana Chrzciciela padało na skałę herodowego serca, próbowało wykiełkować, ale szybko usychało i pozostawiało tylko jałowy niepokój.

Patrząc na losy Heroda i jego niepokój, warto zastanowić się nad własną historią. Być może również ja jestem taką skalistą glebą, gdzie zasiane Słowo szybko usycha, nie mogąc się zakorzenić.

Klęską Heroda była śmierć Jana Chrzciciela. Wielką klęską dla każdego człowieka jest sytuacja, w której dobro, jakie dostaje od Boga, zostaje podporządkowane złu i ostatecznie usycha. Proś miłosiernego Boga, aby uchronił cię przed tą herodową klęską.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 2 lutego 2017 z komentarzem

Ewangelia na dziś z 2.02.2017 wg św. Łukasza 2, 22-40 z komentarzem:

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: «Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela».

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu». Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Komentarz do Ewangelii 2 lutego:

Zobacz, z czym przychodzisz przed oblicze Pana, jakie poruszają tobą emocje, co cię trapi, co cieszy, za co jesteś wdzięczny. Czy masz wolę oddania tego Bogu?

Spotkanie z Symeonem i Anną jest obietnicą zarówno wielkości, jak i cierpienia. Zobacz, czy równie chętnie przyjmujesz w życiu dobro i zło? Radość i smutek? Zwycięstwa i porażki? Postaw się na miejscu Maryi i zobacz, czym dla niej były słowa proroków.

Popatrz na swoje życie – jak często szukasz w świątyni sił do życia, do budowania swojej codzienności? Co sprawia, że oceniasz człowieka obok ciebie jako pełnego mocy i mądrości? Co cenisz w sobie i bliźnich? Powróć do treści Ewangelii i zobacz Maryję wobec Boga i w zwyczajnym życiu.

Popatrz na dzisiejszy dzień. Jest to dzień trudu i radości, dzień szansy na spotkanie z Bogiem. Ofiaruj Mu coś bardzo ważnego dla ciebie, a jeśli nie jesteś w stanie nic Mu oddać, to poproś o pragnienie zaufania, że prowadzi cię we właściwym kierunku.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 1 lutego 2017 z komentarzem

Ewangelia na dziś z 1.02.2017 wg św. Marka 6, 1-6 z komentarzem:

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce.

Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony».

I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

Komentarz do Ewangelii 1 lutego:

Ludzie często poszukują nowości. Jeśli coś jest dobrze znane, staje się nudne. Jeśli zaś kogoś widywało się „od maleńkiego”, to on już niczym nie może zaskoczyć, bo potrzebne są mocne wrażenia – im nowsze, tym lepsze. W tym kluczu zareagowali mieszkańcy Nazaretu. Czy bierzesz udział choćby częściowo w takiej pogoni za nowinkami?

Mieszkańcy Nazaretu, nie wierząc w wyjątkowość Jezusa, nie mogą doświadczyć także nadzwyczajności cudów, jakie „dzieją się przez Jego ręce”. Pragną rzeczy niezwykłych, ale ich nie zauważają. Jezus tymczasem przypomina o swoim posłannictwie. Stara się powiedzieć, że to Bóg jest najważniejszy, by nie szukać Go dla cudów, ale dla Niego samego, a wtedy znajdzie się i Jego, i cuda. A czy ty w relacji z Bogiem nie szukasz jedynie cudów i czy coś ci tym samym nie umyka?

Chrystus pozostaje ostatecznie blisko niedowiarków ze swojej rodzinnej miejscowości, naucza w okolicznych wsiach. Być może robi tak, aby pokazać, że nie opuszcza nikogo – nawet tych, którzy Go odrzucają. Jeśli więc zdarzyło ci się odwrócić się od Niego, pamiętaj, że On zawsze pozostaje w pobliżu, aby przyjąć cię z powrotem. Spróbuj na koniec zwrócić się do Boga jak dziecko do kochającego Ojca. Niech ta modlitwa będzie wyrazem miłości.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 31 stycznia 2017 z komentarzem

Ewangelia na dziś z 31.01.2017 wg św. Marka 5, 21-43 z komentarzem:

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali.

A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: «Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości.

A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto się dotknął mojego płaszcza?» Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął». On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości».

Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: «Nie bój się, wierz tylko». I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: «Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało.

Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań”. Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Komentarz do Ewangelii 31 stycznia:

Kobieta cierpiąca na krwotok wiele lat przecierpiała i nagle usłyszała o pewnym Nauczycielu w imię Boże uzdrawiającym wszystkich, którzy w Niego wierzą. Więcej, zobaczyła pewnego dnia, że oto przybył po raz kolejny do jej miasta. Ciężko było się jednak do Niego dostać z powodu wielkiego tłumu, który Go otaczał. Zaufała więc całkowicie – zdobyła się na olbrzymi wysiłek, aby chociaż dotknąć się Jego płaszcza. Czy zrobiłbyś to samo?

A Jair? Właśnie powiedziano mu, że jego córeczka umarła. Równocześnie słyszy słowa Jezusa: „Nie bój się, wierz tylko”. Jakiż wysiłek musiał podjąć, żeby zaufać Nauczycielowi. Czasem takiego zaufania Bóg od nas oczekuje – „w ciemno”, „wbrew wszystkiemu”. Przedstawiając tylko siebie samego jako rękojmię powodzenia. Czy Mu wtedy wierzysz?

Słuchając jeszcze raz Ewangelii, zauważ, że Jezus zwraca się ku osobie, która Mu zaufała. Trwa przy niej w trudnym momencie całkowitego zaufania, a także później, pokazując, że Mu na niej zależy. Tak czyni z kobietą wyleczoną z krwotoku, tak czyni wskrzeszając córeczkę Jaira i tak będzie czynił z tobą, gdy tylko Mu zaufasz.

Podziękuj Bogu za wszelkie momenty, w których nie zawiódł twojego zaufania, a także wyraź nadzieję, że gdy będzie trzeba, tego zaufania nie utracisz.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 30 stycznia 2017 z komentarzem

Ewangelia na dziś z 30.01.2017 wg św. Marka 5, 1-20 z komentarzem:

Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach.

Skoro z daleka ujrzał Jezusa przybiegł, oddał Mu pokłon i krzyczał wniebogłosy: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie». Powiedział mu bowiem: «Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka». I zapytał go: «Jak ci na imię?» Odpowiedział Mu: «Na imię mi legion, bo nas jest wielu». I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosili Go więc: «Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli». I pozwolił im.

Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic.

Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: «Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą». Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.

Komentarz do Ewangelii 30 stycznia:

Obraz opętanego z Ewangelii może budzić różne emocje: lęk, strach, niedowierzanie, zwątpienie, może nawet śmiech. Zobacz, co rodzi się w twoim sercu? Zastanów się, dlaczego akurat to uczucie, a nie inne? Pomyśl, co w tym momencie mogło dziać się w sercu Jezusa? Czy Jego serce mogło być obojętne?

Odizolowanie, złość, agresja, które są obecne w zachowaniu opętanego – ukazują prawdę o tym, co grzech robi z człowiekiem. Każdy grzech zabiera wolność, zrywa więź z Bogiem, zamyka nas na Jego miłość.

Pan Jezus uwalniając opętanego, nie boi się poświęcić za niego wielkiej trzody świń. Więcej! On uwalnia każdego człowieka z jego grzechów, nie bojąc się poświęcić w ofierze Siebie samego.

Spójrz na Krzyż Pana Jezusa i zastanów się przez chwilę, jak wiele On zrobił z miłości do ciebie. Czego dokonał, abyś mógł być wolny. Pozwól sobie ucieszyć się , że jest Ktoś, Kto tak bardzo ciebie kocha. Możesz Mu właśnie teraz powiedzieć w sercu: „Dziękuję”.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 29 stycznia 2017 z komentarzem

Ewangelia na dziś z 29.01.2017 wg św. Mateusza 5, 1-12 z komentarzem:

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:

«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.

Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami».

Komentarz do Ewangelii 29 stycznia:

Jezus nie targuje się ze słuchaczami. Nie oferuje taniego pocieszenia. Jeśli ktoś czerpie cichą satysfakcję ze świadomości tego, że „kiedyś Pan Bóg nam wszystkim odpłaci, a to wtedy oni wszyscy zobaczą…”, to z pewnością gorzko się rozczaruje.

Czym jest królestwo Boże? To moja własna niecierpliwość na spotkanie z Bogiem. Niecierpliwość, która mnie motywuje i przemienia. Nie ma nic wspólnego z oczekiwaniem na wyrównanie życiowych porachunków. To niecierpliwość, która nie pozwala zatrzymywać się na teraźniejszości, choć wcale jej nie eliminuje. Nie jesteśmy w stanie usunąć z naszego życia smutku, frustracji, cierpienia, bólu utraty bliskich czy zwyczajnych wątpliwości w wierze. Jednak to nie same trudności, a ich znoszenie przynosi owoc.

Człowiek, który ma otwarte serce, może widzieć innych jako towarzyszy drogi. Jako tych, którzy potrzebują wsparcia w trudach, ale i sami są wsparciem. Jednak nie ze względu na własne korzyści materialne czy też potrzebę wdzięczności, ale z powodu niecierpliwości lepszego Świata – byciu zjednoczonym z Bogiem. Uroczystość Wszystkich Świętych, to święto wszystkich bożych niecierpliwców – tych znanych i nieznanych. Aureola nad głową nie jest dekoracją, makijażem czy sfabrykowanym autorytetem. Jest symbolem „promieniującej świętością twarzy”, a świętość to nic innego jak pójściem za głosem serca, które jest niecierpliwe Boga.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 28 stycznia 2017 z komentarzem

Ewangelia na dziś z 28.01.2017 wg św. Marka 4, 35-41 z komentarzem:

Przez cały dzień Jezus nauczał w przypowieściach. Gdy zapadł wieczór owego dnia, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.

Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się». Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?»

Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: «Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»

Komentarz do Ewangelii 28 stycznia:

Żeby przewieźć Jezusa na „drugi brzeg”, musimy odbić się od naszego brzegu, od brzegu, gdzie był nasz dom, czyli komfort i stabilność, brzegu, gdzie było wszystko, gdzie doświadczaliśmy pewności dnia jutrzejszego. Pójście za Jezusem nie oznacza przekreślenia wszystkiego, ale zmianę fundamentu – brzegu naszego życia.

Gdy Jezus już jest w „łodzi naszego życia”, często zapominamy o tym, co musimy zrobić. Gubimy drogę, doznajemy niepewności, najmniejsze chmurki oraz wsteczny wiatr przynoszą ze sobą niepokój. Zapominamy, że Jezus jest w łodzi, razem z nami.

Czy każdy lęk jest tak naprawdę uzasadniony, czy każdy niepokój ma swoją podstawę? Jezus nie krytykuje swoich uczniów, że nie mają odwagi, ale pyta, dlaczego mają tak małą wiarę. Masz prawo do lęku i niepewności w swoim życiu, jednak nie bój się UWIERZYĆ! Co nie jest chwiejne, jest nietrwałe. Jezus zaprasza, żebyś uwierzył w to, że On jest władcą twego życia. I jeżeli tak jest, twoja wiara nie zginie w burzy różnych wątpliwości i życiowych tarapatów.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl

Ewangelia na 27 stycznia 2017 z komentarzem

Ewangelia na dziś z 27.01.2017 wg św. Marka 4, 26-34 z komentarzem:

Jezus powiedział do tłumów: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo».

Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu».

W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Komentarz do Ewangelii 27 stycznia:

Początkiem Królestwa Bożego na ziemi było pojawienie się na niej Pana Jezusa. Jednak – jak powiedział Piłatowi przed swoją męką – Jego Królestwo nie jest stąd. Gdzie zatem można Je znaleźć? Jak pojąć Jego rozwój? Czy umiem Je dostrzec?

Król – Jezus Chrystus, nie jest ziemskim władcą. Który z królów pozwoliłby na to, aby go pochwycono, osądzono niesłusznie i zabito jak złoczyńcę? Pan Jezus umarł na Krzyżu i został pochowany w ziemi. Jednak po trzech dniach powstał z niej, tak jak ziarno wrzucone w ziemię wypuszcza źdźbło. Zobacz, jak obfity owoc przyniosło Jego Zmartwychwstanie.

Królestwo Boże cały czas się rozwija; „wyrasta i staje się większe od innych”. Spójrz na swoją codzienność, na ludzi, wokół których żyjesz. Czy potrafisz dostrzec, jak wzrasta Królestwo Boże pośród Twojej zwyczajności? Pozwól sobie uwierzyć Panu, który jest Dawcą wszelkiego wzrostu. Postaraj się zabrać ze sobą z tej modlitwy jedną małą myśl, pragnienie, cokolwiek, co cię poruszyło. Oddaj to Panu, a On da wzrosnąć temu czemuś w twoim sercu.

Źródła: ewangelia.org; modlitwawdrodze.pl